21 lipca 2021

Czy nowe odżywki Semilaca działają?

Jakiś czas temu zrezygnowałam z hybryd na paznokciach, postanowiłam, że chcę maxymalnie zadbać o swoje paznokcie, dać im "odpocząć" i zobaczyć co się z tego wykluje ;). A nuż okaże się, że moje pazurki mogą być piękne? ;)

Cała ta sytuacja wydarzyła się jakoś na początku roku 2021. Pandemia, wszyscy w domu - dzięki temu było mi łatwiej przetrwać okres przejściowy. W tym czasie rozpoczęłam poszukiwania odżywki idealnej. Przeszłam ich dosłownie dziesiątki - niestety żaden z produktów mi nie pomógł. To znaczy - na chwilkę tak, ale potem moje paznokcie znowu stawały się kruche, delikatne no i oczywiście rozdwajały się. Dlatego kiedy pojawiła się na horyzoncie propozycja współpracy z Semilac, pomyślałam, że warto spróbować :). Moje odczucia i opinie są w 100% szczere - nikt nie narzucał mi co mam pisać/mówić. **Co my tu mamy...?** W najnowszej serii Nail Care mamy 3 wegańskie odżywki: - Fioletową (Rescue Care) - wzmocnienie i odbudowa - Zieloną (Protect&Care) - wzmocnienie i ochrona - Czerwoną (Beauty Care) - blask i wyrównanie koloru Ja obecnie testuję wersję zieloną. Producent zapewnia, że pierwsze efekty mają być widoczne już w trakcie 10 dniowej kuracji. Odkąd użyłam jej pierwszy raz minęły 2 tygodnie i powiem Wam, że... naprawdę widzę pierwsze efekty! Ale po kolei... **Trwałość** Na początku - to co baaaardzo miło mnie zaskoczyło, to fakt, że odżywka naprawdę super trzyma się na paznokciach - co nie jest takie oczywiste. Wcześniejsze produkty, których używałam odrywały się czasem od płytki płatami :(. Niezbyt miłe doświadczenie, kiedy ja chcę zadbać o swoje dłonie, a finalnie wyglądają jeszcze gorzej niż bez niczego :D. Tutaj zdecydowanie takiego problemu nie ma. Brałam długie kąpiele, sprzątałam, moczyłam dłonie w wodzie przez dłuży czas i nic nie odprysnęło. Totalna okejka, taka 10/10 dla trwałości! **Aplikacja** No i tutaj znów przyjemne zaskoczenie ;). Wcześniej używałam odżywek, których aplikacja wymagała codziennego dokładania po jednej warstwie. Niby nic szczególnie męczącego - ale jednak... musisz codziennie pamiętać, aby tę warstwę dołożyć, bo inaczej nie ma szans, że produkt spełni obietnice producenta. U mnie z tym pamiętaniem bywało różnie - wiecie jak to jest zawsze milion rzeczy do zrobienia. Tutaj aplikujemy jedną/dwie warstwy odżywki i... to tyle. Aż do następnego zmycia :). A tak jak mówiłam - trwałość jest naprawdę spoko! Ja w ciągu 10 dni malowałam paznokcie 2 razy. Czyli jedno malowanie wystarczyło mi na 5 dni. Sam pędzelek ma super kształt, ścięty na płasko. Bardzo dobrze pokrywa całą płytkę z uwzględnieniem rogów paznokci. Totalna okejka, 10/10! **Kolory** Jak to zwykle w przypadku odżywek bywa, kolory są neutralne. Paznokcie mają być eleganckie i wyglądać na zadbane i dokładnie tak jest. Fioletowa i Czerwona mają kolor lekko mleczny, jest on transparentny, ale nie całkowicie przeźroczysty. Odżywka zielona (ta, której używam) jest bardziej nudziakowa, również transparentna, ale nie przeźroczysta. Sprawia, że dłonie wyglądają na takie czyściutkie. Totalna okejka- 10/10! **Obietnice producenta** No i tu dochodzimy do kwestii najważniejszej :). Bo po co kupować odżywkę, która będzie ładnie wyglądać, ale nie będzie działać? ;) Tutaj mogę opowiedzieć o pierwszych wrażeniach, ale na pewno nie mogę wydać pełnego werdyktu (zaktualizuję tego posta za jakiś czas - obiecuję). Po 14 dniach uważam, że paznokcie są mocniejsze, nie są takie super kruche jak były wcześniej. Nie wiem jak to będzie z rozdwajaniem, bo na pozbyciu się tego draństwa z moich paznokci zależy mi najbardziej, ale.... myślę, że widzę światełko w tunelu. Kiedy zmyłam odżywkę z paznokci nie widziałam odchodzących płatów, więc jest nadzieja! Tutaj daję okejkę, ale z totalną okejką musimy jeszcze poczekać jakiś miesiąc :D. Mam nadzieję, że jeżeli szukaliście dobrej odżywki dla siebie, to właśnie podsunęłam Wam fajny produkt ;).

Martyna

Znajdź mnie >

COPYRIGHTS © 2020 PEACHEE.ME